piątek, 30 grudnia 2011

live

No i co mamy 30 grudnia 2011. Rok minął niesamowicie szybko. Uzyskałam pełnoletność, zrobiłam prawo jazdy, zdałam próbne matury, semestr zaliczyłam nieźle, zdecydowanie najlepiej ze wszystkich, także mogę go zaliczyć do udanych :) Życzę sobie i wszystkim żeby równie dobrze się tej nocy bawili! Wszystkiego dobrego w Nowym Roku a najwięcej miłości!

środa, 28 grudnia 2011

.

I'm hopeless. Perfidnie i własnowolnie. To jest głupie, ja sama o tym wiem, wiem, że nic z tego nie będzie, że nic to nie zmieni, ale brnęłam w to przez ten jebany JEDEN dzień. I to właśnie on sprawił, że na Twój widok zaczęło robić mi się gorąco. Miałam ochotę Cie pocałować, tak dla smaku. Zakazane zawsze lepiej smakuje. To jest jak z wódką. W wieku 16-17 lat piło się do usranej śmieci i zawsze było zajebiście, zawsze smakowało. A teraz gdy możesz robić to legalnie, niestety nie chce się. Przez ten wieczór, uwielbiałam na Ciebie patrzeć, uśmiechać się do Ciebie. Mam to pewność, że Ci się podobam, dlatego to jest niezmiernie fajne i kręci. Nawet w drugi dzień świąt nie chciało mi się jechać na imprezę jak dowiedziałam się, że Ciebie już nie będę. Momentalnie mina zrzedła, odechciało mi się. Wyleciała ze mnie radość, która dzięki Tobie nie ginęła, banan na twarzy do odwołania. Ten wieczór był taki cudowny. Zdarza się to raz na rok. RAZ!!!! Kiedy wszyscy są razem. Tak dobrze było mi kiedy mogłam Cię przytulić. Tak zajebiście się czułam gdy wiedziałam, że jesteś blisko. Nie codziennie się słyszy : 'niech tylko ktoś ją ruszy, to zabije'. Te słowa dały mi taką pewność, teraz już wiem.Wiem też, że tak mogę myśleć tylko raz w roku, kiedy jesteś. Bo w chwili obecnej muszę przejść do teraźniejszości. Niestety to boli, najpiękniejsze chwile w życiu trwają najkrócej.

Moja malutka żabka, jest już taka kochana, słodka i piękna :*




wtorek, 27 grudnia 2011

nie

Skaczę z kwiatka na kwiatek i nigdzie nie jest mi dobrze. Wciąż szukam, smakuje, obserwuje. Może tutaj uda mi się zagościć na dłużej i w końcu jakoś sensownie opisać to życie. Może w końcu będzie to moje ulubione miejsce. Na inne rozmyślenia przyjdzie czas. Zmierzę się sama ze sobą, w końcu. Bo do tej pory wszystko sprowadzało się do tego, że MIAŁAM. Radykalne zmiany czas zacząć, nikt tego za mnie nie zrobi, ani mi nie pomoże. Chciałabym Ci kiedyś wszystko powiedzieć, szczerze. W ostateczności mogłoby to być w formie e-booka, bo boję się wydusić z siebie słowa, a przecież zawsze twierdzę, że jestem taka odważna. Kłócimy się czasem tak, że chcemy wziąć rozwód, ale kochamy się jak WARIACI.